Przejdź do głównej zawartości

Ulica sezamkowa

Świat jest pełen facetów - wiem, nie odkryłam Ameryki, ale sęk w tym, że chociaż większość z nich jest prosta to i tak się od siebie różnią, więc jak ich skatalogować? Po długich namysłach doszłam do wniosku, że mogę podzielić moją 'przeszłość' na 2 rodzaje: alfabetycznie, według krajów oraz charakterologicznie. Umówmy się, że będę stosować to zamiennie, aczkolwiek postaram się być w tym w miarę konsekwentna!  Nie obiecuję trzymać się alfabetu po kolei, ale każdy wpis będzie sponsorowany przez jakąś literkę bądź typ charakteru.



W zależności od dnia czasem układam sobie w głowie historie o mężczyznach, którzy mieli większy lub mniejszy wpływ na to kim jestem i jak postrzegam świat.

Nie wiem jak inni, ale ja uważam, że nie należy przekreślać ludzi, z którymi już nie jesteśmy. Przecież byli jednymi z najbliższych naszemu sercu oraz głęboko skrywanych myśli, więc czemu mielibyśmy już ich nie doceniać czy szanować? Oczywiście nie rozpatruję tu przypadku zdrady, bo to rzecz nie do przyjęcia, ale tak poza tym to chyba warto, jeśli nie pielęgnować, to chociaż dać odczuć tym ludziom z naszej przeszłości, że byli dla nas wartościowi. Poza tym zawsze milej się wspomina osoby, z którymi jesteśmy w wewnętrznej harmonii.

A wszystko, co otrzymujemy od losu, to kolejna lekcja.


Komentarze

  1. "Nie wiem jak inni, ale ja uważam, że nie należy przekreślać ludzi, z którymi już nie jesteśmy. Przecież byli jednymi z najbliższych naszemu sercu oraz głęboko skrywanych myśli, więc czemu mielibyśmy już ich nie doceniać czy szanować? "
    zgodzę się z tobą ale tylko w małej części, ponieważ jeśli się kogoś kochało naprawdę to po rozstaniu się czuje się ogromny ból i każde kolejne spoktanie pogłębia ten ból, że już nie jesteście razem a to powoduje, że człowiek przestaje wierzyć w szczęście

    pozdro

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Anglia, czyli God Save the Queer

Pierwsze co przychodzi na myśl, gdy myślimy 'Anglik' to oczywiście AKCENT!! Ach ten brytyjski akcent!! Nie wiem czemu, ale nawet największy burak mówiący choć trochę jak Jude Law albo Hugh Grant jest dla nas, kobiet wszelakiej maści pociągający. Nie wiem z czego to wynika, może ten akcent sprawia, że myślimy iż obcujemy z księciem? Albo przynajmniej jakimś lordem?  Nie inaczej było w moim przypadku, choć akcent z Brighton był dla mnie (jak pewnie dla większości ludzkości, która nie ma na co dzień styczności z brytyjskim angielskim) dość hmm... ciekawy. Z początku nie przeszkadzało mi to wcale, bo słyszałam tylko brytyjską paplaninę, gorzej było później, gdy musiałam odpowiadać na pytania, których nie rozumiałam. Ale nie o akcentach będzie mowa.  Co mnie najbardziej urzekło w moim angielskim przyjacielu, to jego podejście do związków i seksu. Nie oszukujmy się Anglicy to jeden z krajów, w którym spożycie alkoholu wś...

Rumunia, czyli nauka nagości

Nie będzie alfabetycznie - w końcu to nie książka telefoniczna! Zacznę od Rumunii, bo jakoś mnie dzisiaj na nią naszło. Nagość = stan człowieka pozbawionego odzieży. Niby naturalne, prawda? A jednak mam wrażenie, ze wielu ludzi jest nieoswojonych z tym stanem. Nie wiem czy to wynika z polskiej kultury (a Adam i Ewa nadzy po raju chodzili), czy może w naszym umyśle pozostaje skaza po okresie dojrzewania (głównie u dziewczyn, ale u facetów też), która każe nam unikać jak ognia ludzkiej nagości. I nie mam tu na myśli pornografii, tylko zwykłego nagiego człowieka. Bo choć brak ubrania od razu wielu kojarzy się z sexem, to tak naprawdę jest to stan wolności (i nie mam tu na myśli hipisów).  Spoglądanie w lustro kiedy nie ma się na sobie niczego nie należało do moich ulubionych zajęć. W świecie ludzi idealnych, gdzie 50-latki wyglądają jak swoje córki, bycie niedoskonałym jest wręcz grzechem. Dlatego w pewnym momencie zaczęłam unikać tego proceder...

Epilog

Początki są trudne. Nie tylko w życiu, czy w relacjach między ludźmi, ale nawet rozpoczęcie historii nie jest łatwe. Może w takim razie będzie mi łatwiej  zacząć  od końca. Gdy patrzę wstecz na moich ustach maluje się uśmiech, chociaż gdy przeżywałam te chwile nie zawsze było mi do śmiechu. Jestem realistką - nie wierze w altruistów ani cuda. Jest jednak na Ziemi coś, po co żyjemy - ta druga osoba, której poszukujemy - przez romantyków nazywana "drugą połówką pomarańczy".  Niektórym przychodzi to z łatwością i bez trudu. Inni muszą się namęczyć zanim znajdą odpowiednią osobę. Ja należę raczej do tych drugich :) ale nie poddałam się. Jak  większość  przeżywałam wzloty i upadki, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że tak naprawdę to czego szukam nie jest tam, gdzie mi się wydawało. Aż do niedawna...  Chciałabym żeby ten blog był poniekąd moim osobistym katharsis, ale przede wszystkim lekcją dla innych (czytających) oraz sposobem na uświadomie...